Fotografia Stefana Arczyńskiego

Stefan Arczyński zetknął się z fotografią w 1934 roku. Cztery lata później jako obywatel III Rzeszy został wcielony do batalionów robotniczych (Arbeitsdienst), a po półrocznej służbie powołany do służby w Luftwaffe. Fotografii zawdzięcza to, że skierowano go do obróbki zdjęć lotniczych, dzięki czemu uniknął bezpośredniego uczestnictwa w ataku na Polskę. Wraz ze swoją jednostką lotniczą stacjonował początkowo we Francji, potem przez Polskę, Ukrainę został przeniesiony pod Stalingrad.

4 stycznia 1944 roku został poważnie ranny, unikając cudem śmierci w kotle stalingradzkim. Po rekonwalescencji ponownie wysłano go na front wschodni. Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, dostał się do niewoli radzieckiej na Łotwie. Dzięki patriotycznej przeszłości ojca i jego członkostwu w Związku Polaków w Niemczech wydostał się z niewoli. Przekazany przez Rosjan w ręce władz polskich, trafił do obozu przejściowego koło Poznania.

Po uzyskaniu obywatelstwa polskiego, dzięki pomocy władz w Kamiennej Górze, Arczyński otworzył tam w 1946 roku swój pierwszy po wojnie warsztat fotograficzny. W 1950 roku przyjechał do Wrocławia. Uzyskał status twórcy, wstępując do Związku Polskich Artystów Fotografików i zaczął dokumentować powojenne zniszczenia Wrocławia i Dolnego Śląska, starą i nową architekturę, rodzące się życie kulturalne miasta i regionu. Potem sfotografował prawie całą Polskę. Odbył wiele zagranicznych podróży, był na wszystkich kontynentach świata, zrobił setki tysięcy zdjęć. Zrealizował setki wystaw, wydał dziesiątki albumów.

Wernisaż wystawy fotografii Stefana Arczyńskiego odbędzie się w Muzeum Łużyckim 4 grudnia o godzi. 18:00 w Domu Jakuba Bohme, przy ul. Daszyńskiego 12

Panoptikum

Panoptikum

Kolekcjoner ? to w powszechnej opinii człowiek nieco szalony. Niegroźny dla otoczenia osobnik, który jest w stanie poświęcić bardzo dużo, byle tylko zdobyć obiekt swoich snów ?rzadki znaczek, model, obraz? Kolekcje takich pozytywnych ?wariatów? nierzadko są bardzo cenne, a niejednokrotnie rywalizować mogą (nierzadko z powodzeniem) z kolekcjami muzealnymi. Dość wspomnieć, że współczesne, wiodące muzea i galerie bardzo często opierają się na takich właśnie zbiorach ? przekazywanych, czy to jeszcze za życia kolekcjonera, czy zgodnie z jego testamentową wolą. Przykładem niech będą wspaniałe dary księżnej Izabelli Czartoryskiej ? stanowiące kolekcję Muzeum Czartoryskich w Krakowie, Tomasza Niewodniczańskiego ? bezcenna kolekcja poloników, map i starodruków, czy Barbary Piaseckiej Johnson ? wspaniały zbiór malarstwa.

Moda na kolekcjonerstwo przyszła wraz z modą na naukę. Kiedy odeszły w niepamięć mroki średniowiecza, poznawanie świata, odkrywanie jego tajemnic i reguł stało się zajęciem wielu dociekliwych badaczy. To oni zakładali pierwsze kolekcje przedmiotów, które wzbudziły ich zaciekawienie, inspirowały do badań czy frapowały formą . Tak rodziły się tak zwane kunstkamery ? gabinety osobliwości. Każdy, kto w XVII i XVIII wieku chciał być uznany za światowca, człowieka oświeconego tworzył niepowtarzalny zbiór ? gdzie obok mumii, broni, medali, starodruków znaleźć można było dziwaczne w formie kamienie, minerały, skamieniałości czy wydobywane z ziemi ?pogańskie? urny. W otoczeniu tak niezwykłych przedmiotów , protoplaści dzisiejszych muzealników, historyków, archeologów, przyrodników i geologów w jednym prowadzili swoje prywatne badania kładąc podwaliny pod współczesną naukę.

Namiastkę takiego gabinetu obejrzeć będzie można w Muzeum Łużyckim.

Serdecznie zapraszamy na wernisaż wystaw  ?Panopticum? oraz ?Fotografia Stefana Arczyńskiego? mający miejsce w Muzeum Łużyckim, ul. Daszyńskiego 15 w Zgorzelcu w dniu 20.11.2014 r. Otwarcie poprzedzi krótki wykład, wprowadzający w tematykę wystawy, w Domu Jakuba Böhme przy ulicy Daszyńskiego 12 (wejście od strony ulicy Nowomiejskiej) o godzinie 18tej.

Wystawa stała – W łużyckiej izbie

Życie codzienne na Łużycach w XVIII i XIX wieku wolne było od wzorów i trendów kultury masowej. Lokalne mody, innowacyjność regionalnych rzemieślników i w jakimś stopniu izolacja spowodowana niską mobilnością dawnych mieszkańców krainy – znacząco ukształtowały obraz wnętrza tradycyjnego domu. Wzory wypracowane przez pokolenia przekazywane były następnym, jako dziedzictwo wspólnej kultury i historii.

Tradycyjna izba zwykle tak była usytuowana, aby przez większość dnia wpadało do niej słońce. Wiązało się to z przemyślanym położeniem całego domu. W związku z tym jego budowę rozpoczynano od odpowiedniego zorientowania całości względem kierunków świata.Izba mieszkalna przykryta była drewnianym stropem. Często, jego belki zdobiono frezem i nacięciami. Sam strop wisiał dosyć nisko, co zapobiegało znacznym utratom ciepła w zimie. W tym samym celu pojedyncze okna zasłaniano dodatkowym, zdejmowanym w lecie.

W rogu izby stała kuchnia, która jednocześnie była źródłem ciepła. Wokół niej podłogę drewnianą zastępowano opaską z kamieni lub cegły. Zabieg ten miał chronić dom przed pożarem.Przy ścianach stały sprzęty – szafy, skrzynie, kredensy. Ich proste konstrukcje zdobione były nieraz wielokolorowymi, roślinnymi wzorami. Czasem, ludowy artysta, płyciny mebli pokrywał naiwnym krajobrazem, nadając meblom niezaprzeczalnego uroku. Uważny obserwator może dostrzec na takich malunkach pasterzy, wędrowców odpoczywających pod drzewem, siewców i W szafach i skrzyniach gospodyni trzymała odświętne ubrania, obrusy, narzuty i pościele. W kredensie zaś naczynia, chleb, produkty żywnościowe.

Ciekawym sposobem akcentowania swojej pozycji społecznej były półki na talerze – talerzowniki. Właściciele mogli z pomocą takiego sprzętu zaprezentować kolorowe, malowane talerze, kupowane na jarmarkach od wędrujących rzemieślników. Naczynia takie miały raczej funkcję dekoracyjną niż użytkową.W bogatych domach stał, lub wisiał zegar. Odmierzał on czas dodając uroku całemu wnętrzu. Często cyferblaty, skrzynki i inne części zdobiono podobnie jak resztę mebli.

Serbołużycka ludność Górnych Łużyc była w większości katolicka. Stąd też, tradycyjnym elementem wyposażenia stał się krucyfiks czy święty obraz malowany na szkle. Te ostatnie pochodziły głównie z terenów Śląska i Czech, gdzie kwitło tego typu rzemiosło.Centralne miejsce zajmował stół. To przy nim gromadziła się cała rodzina, spożywano posiłki, podejmowano ważkie decyzje. Przestrzeń nad nim i wokół niego rozświetlała lampa naftowa.

Z końcem XIX wieku tradycyjna izba zaczęła zanikać. Powoli, wraz z przysłupowym domem odchodziły związane z nim wzory. Postępująca na Łużycach industrializacja i przyspieszająca cywilizacja zadały tradycji śmiertelny cios. Dziś, już tylko pasjonaci, ludzie niezadowalający się bylejakością masowej produkcji, odkrywają dla siebie magię i piękno starych przedmiotów codziennego użytku.

Impulsem rozpoczęcia budowy kolekcji etnograficznej stał się remont i zmiana charakteru wystaw Muzeum Miejskiego w Goerlitz. Okazało się, że istniejące tam bardzo bogate zbiory kultury materialnej nie będą już prezentowane. Wobec tego Muzeum Łużyckie zwróciło się z prośbą o wypożyczenie części z nich. W ten sposób powstała w Zgorzelcu stała wystawa prezentująca unikatowe zbiory mebli, szkła, kamionki w zaaranżowanym wnętrzu domu przysłupowego. Proces przystosowania sali do wymogów wystawy był bardzo skomplikowany. Zaprojektowano wiele szczegółów, których realizacja była w wysokim stopniu pracochłonna i pochłonęła poważne środki finansowe.

W pierwszym rzędzie odtworzono ścianę domu o konstrukcji przysłupowej. W tym celu Muzeum zakupiło resztki takiego domu pochodzące ze Skrzydlic w pobliżu Zawidowa. Drewniane elementy ? przysłupy, miecze, okna, belki zrębowe ? zostały poddane konserwacji. Następnie ścianę wybudowano wewnątrz muzeum ? aranżując w ten sposób wejście na salę wystawową. Również i sama sala została w znacznym stopniu zmieniona. Gładzie na ścianach zostały zastąpione nierównym tynkiem, panele na podłodze przykryto szerokimi dechami. Pod sufitem podwieszono autentyczny strop belkowy pochodzący z nieistniejącego już domu. W rogu izby została wybudowana kuchnia kaflowa a okna zasłonięto wewnętrznymi okiennicami.